Nie narzekamy na klimat - my go tworzymy!

poniedziałek, 8 marca 2010

Barbarzyńska poezja

Oto utwór Canona, naszego etatowego Barbarzyńcy ;-)

„Artysta przypadkowy”

Ciemną nocą przed północą
Przed mą chatą rosła brzoza.
Jednak brzoza to nie koza,
Zjeść się nie da - celluloza.
Skoro brzoza to nie koza,
To nie trzeba do niej woza.
Ani siana, czy powroza...
Przecież brzoza to nie koza.

Mieczem siekę ją i walę,
Topór już szykuję, ale...
Jeśli brzoza to nie koza,
Po cóż ją tym mieczem walę?

Myślę: zupę ugotuję.
Brzozę mieczem wciąż traktuję...
Przesadziłem z tym zapałem:
Miecz na brzozie połamałem.

Coś uparta jest ta brzoza.
Nawet bardziej niż ma koza.
Mocnej stali się nie bała,
Dobry mieczyk mi zabrała.

Rano, kiedy pojaśniało
Z miecza nic już nie zostało.
Brzozy też nie było wcale:
Wyrzeźbiłem posąg w skale.

1 komentarz:

  1. Serce łka i wyje dusza
    barbarzyński rym mnie rusza!

    OdpowiedzUsuń